PayPal-donate (Wiki).png
O ile nie zaznaczono inaczej, prawa autorskie zamieszczonych materiałów należą do Jana Woreczko & Wadi.

(Unless otherwise stated, the copyright of the materials included belong to Jan Woreczko & Wadi.)


Bialystok (Białystok)/Dziennik Wileński, t. II, 1827

Z Wiki.Meteoritica.pl

< Bialystok (Białystok)
Wersja Wiki woreczko (dyskusja | edycje) z dnia 18:30, 17 wrz 2022
(różn.) ← poprzednia wersja | przejdź do aktualnej wersji (różn.) | następna wersja → (różn.)
1i

Wolski Jan, (1827), O spadnieniu kamieni z powietrza pod Białym-Stokiem we wsi Fastach, Dziennik Wileński, seria Umiejętności i Sztuka, t. II, październik 1827, s. 391-395. Plik eLib.

Białystok (Dziennik Wileński 1827) eBUW.jpg


Tekst publikacji

(pisownia oryginalna)

«

METEOROLOGIA.

O spadnieniu kamieni z powietrza pod Białym-Stokiem, we wsi Fastach.

_______

W ciągu lat ośmiu trzeci raz się zdarza u nas rzadkie zjawisko spadania kamieni z powietrza. Dwa dawnieysze zdarzenia, na Wołyniu w roku 1819[1], i w Gubernii Witebskiey w 1820[2], były opisane w Dzienniku Wileńskim. Podobny fenomen, który świeżo nastąpił w okolicy Białego-Stoku, równie zasługuje na publiczną wiadomość i pamięć. Rząd Cesarskiego Uniwersytetu Wileńskiego otrzymał o nim raport od Dyrektora Szkół Obwodu Białostockiego, Radcy Kollegialnego Suchodolskiego, razem z bryłką meteorycznego kamienia, którego spadnienie było widziane. Przy tym raporcie jest następujący opis fenomenu, i starań uczynionych dla przekonania się o jego pewności, przez Nauczyciela Fizyki w Gymnazyum Białostockiém, Radcę Dworu Jana Wolskiego.

Rozeszła się pogłoska, że we wsi skarbowey Fastach, leżącey na zachod o 7 wiorst od Białego-Stoku, słyszano huk i nadzwyczayne grzmoty w  powietrzu: poczém miały spaść kamienie meteoryczne. Zdarzenie to rozmaicie opowiadane, było powodem, że dnia 27 września udałem się do tej wsi, a z twierdzenia jednostaynego tamecznych mieszkańców przekonałem się, że takowy fenomen, rzeczywiście miał mieysce. Gdy tegoż dnia niemogłem zebrać szczegółowych wiadomości, z przyczyny nieznaydowania się wieśniaków, którzy naybliżej tego zdarzenia byli świadkami, a ważność rzeczy wymagała, abym użył wszelkich sposobów do dokładnego przeświadczenia się, czego bez pomocy dworney i Policyi uskutecznić nie można było: powracając wstąpiłem do dworu, gdzie Sowietnik Łyszczyński, Ober-amtman Fastowski, Sowietnik Józef Ołdakowski, Assesor Feliks Łyszczyński, i oficyaliści dworni o zjawieniu tego meteoru swoje wiadomości powtórzyli, i na dowód, kamień meteoryczny kulistey postaci, lubo nadbity, do 4 jednak cali średnicy wynoszący, pokazali; który na drugi dzień przy raporcie Sądu Ziemskiego za N. 4,315 JW. Gubernatorowi Obwodu Białostockiego był złożony. Będąc u JW. Gubernatora, prosiłem: aby udającemu się do wsi Fastow na sprawdzenie tego fenomenu, dla dania pomocy, członka policyynego delegowano. W skutek czego, po odniesieniu się W. Dyrektora Szkół Obwodu Białostockiego za N. 469 dnia 29 września, nastąpiło przedpisanie JW. Gubernatora do Sądu Ziemskiego za N. 5.706 d. 30 września, i W. Ołdakowski Sprawnik Ziemski tegoż dnia towarzyszył mi do wsi Fastow; a na zalecenie, gdy się lud zebrał, takie z opowiadania powziąłem wiadomości.

Dnia 23 września 1827 roku (w piątek), między godziną 9 a 10 zrana, gdy po większej części mieszkańcy wsi Fastow zajęci byli wybieraniem warzywa w ogrodach, dała się słyszeć nagle wielka explozya w powietrzu, wcale wypogodzonym, i zaraz wiele innych powtórzonych, jakby wystrzałów karabinowych, co zwróciło uwagę obecnych na ogrodach i w różnych mieyscach na polu pracujących ludzi: poczém nastąpił mocny świst, połączony z dźwiękiem ciał szybko spadających, i silne uderzenie w kilku mieyscach o ziemię. Zjawienie to zatrwożyło na czas niejaki wszystkich ludzi, ale po przeyściu przestrachu, kiedy jeden z nich odważył się zbliżyć na mieysce spadku, i podjął kamień czarny, i ukazał skupionemu ludowi, ten ośmielony rozbiegi się na inne, przez podnoszący się pył zanotowane mieysca, i poznaydował podobne kamienie w następującey kolei.

1) Wieśniak Stefan Czechowski, kopiący dół w odległości 1000 kroków za wsią, podniósł kamień spadły od siebie o 40 kroków, ważący do 4 funtów(*), nadbity; z tego funt 1 i 2 łóty. Sąd Ziemski złożył JW. Gubernatorowi przy rapporcie wyżej wzmiankowanym; znaczna jego część oddana została przez mieszczanina Ostaszewskiego W. Komornikowi Szaybie w Choroszczy, a przez rekwizycyą W. Sprawnika uzyskana i przy piśmie za Nrem 199 dnia 1 października do mnie nadesłana, ważąca w jednym kawałku łótów 28, Rządowi Cesarskiego Uniwersytetu Wileńskiego przy ninieyszym Rapporcie załącza się: reszta zaś miała się dostać niejakiemu żydowi ze wsi Dzikich-Młynów. Szkoda, że go rozbito, i że nie był po swoim spadku natychmiast podniesiony i ważony; bo Stefan Czechowski długo nań zdala poglądał, obawiając się, aby nakształt granatu nie wystrzelił, i wtedy go podjął, kiedy już był zupełnie ostygł.

2) Teodor Kołodka podjął tuż za stodołami drugi kamień, 2 funty ważący; z tego część przez X. W. Gogolewskiego, Parocha Fastowskiego, udzielona została mieyskiey Białostockiey Policyi, część dostała się JW. Hrabi Ożarowskiemu, Generał-Adjutantowi, Dowódcy Korpusu Litewskiego, część JW. Naczelnikowi Sztabu Korpusu Litewskiego, Generałowi Weljaminoff, trzy kawałki do 4 łótów ważące dla Gymnazyum tutejszego, a  reszta niejakiemu Józefowi Gidzewskiemu.

__________
(*) Sądząc z objętości wagi tych które widziałem.


3) Bazyl Bezzubik podjął kamień spadły na podwórzu gospodarza Antoniego Dziakowskiego z ½ funta ważący: który rozbiwszy na przyległym kamieniu(*) oddał gumiennemu dworu Bacieczek[3]; ztamtąd część jego dostała się Sztab-lekarzowi Grabowskiemu, a następnie W. Jaksonowi Podpółkownikowi Switskiemu, który obrócił go na próby i doświadczenia.

4) Mateusz Koniuk znalazł część, ważącą do 2 funtów pierwszego kamienia(**), opisanego za N. 1 w blizkości tegoż mieysca, i oddał Pisarzowi dworu Bacieczek Kułaczkowskiemu, ten oddał go swemu bratu, który go porozdzielał różnym osobom.

5) Za świadectwem Antoniego Sucharzewskiego, Józefa Adamskiego, Józefa Gidzewskiego, Teodora Guzowskiego, Jana Koniucha, Daniły Dworakowskiego i ledwo nie całey wsi mieszkańców, spadło wiele innych kamieni na błota i w rzekę Supraśl pod samą wsią płynącą, ale tych dostać jest trudno, i chyba w roku następnym przy oraniu i koszeniu może się ich kilka odkryje.

Wątpliwości przeto nie ulega, że ten fenomen meteoryczny we wsi Fastach i przyległych mieyscach rzeczywiście istniał: szkoda tylko jest wielka, że wieśniacy wszystkie kamienie porozbijali, i w różne ręce pooddawali, uprzedzeni zaś o ich nadzwyczajnym znaczeniu, dla tego, że wiele osób o nie rekwirowało, lub nabyć starało się, reszty zatrzymanych udzielić nie chcą, jak są na to dowody.

__________
(*) Miejsce to oglądałem.
(**) Gdyż po upadku rozbił się i rozleciał.


Takową wiadomość na mieyscu wydarzonego fenomenu powziąwszy, w obecności W. Woyciecha Ołdakowskiego, Sprawnika Ziemskiego Białostockiego i Kawalera, jako delegowanego, WJX. Wincentego Gogolewskiego, Parocha Fastowskiego, WJX Józefa Bielkiewicza z jego elewem, P. Michałem Wołłowiczem, synem JW. Gubernatora, W. Henryka Bielińskiego, i uczniów klasy trzeciey Gymnazyum Białostockiego, opisałem.

Charaktery spadłych kamieni są te. Postać mniey więcej kulista, powierzchnia nierówna, czarna lskniącą się lawą pokryta, massa wewnątrz popielata, mocno przepalona, krucha, do pumeksu zbitego podobna, kryształami oliwinów i chlorytu przejęta, mająca odłam nierówny, drobno ziarnisty, i ciężkość gatunkową mierną. Kwas solny wydobywa z nich wiele gazu wodorodnego siarczystego, a nawet przez ich potarcie zapach siarki czuć się daje. Magnes działa bardzo słabo na rozkruszone ich cząstki. Krzemionka, glinka, a może i potaż zdają się zdają się stanowić ich skład wewnętrzny. Wątpliwości nie ulega, że one się przez ogień utworzyły, i że wielka bryła spadła z bardzo znaczney wysokości, (może i z Xsiężyca); dostawszy się zaś do zagęszczoney atmosfery, dla chyżości i tarcia rozpaliła się i pękła. Ztąd powstała pierwsza silna explozya o kilka mil na około słyszana, po czém nastąpiły cząstkowe pękania, podobne do wystrzałów karabinowych, z czego zrobił się huk i szum w powietrzu: że zaś ciepło bardzo wielkie bydź musiało, przeto powierzchnia ich stopiła się i całkowicie lawą się oblała. Wszystko to już stało się w niewielkiey odległości od ziemi: gdyż obecni, przerażeni byli wystrzałami i świstem (podług ich wyrażenia) jakby muzykalnym nad ich głowami: poczém natychmiast kamienie spadać zaczęły.

Dnia 1 października
1827 r. Białystok.
Jan Wolski Radca Dworu, Nau-
czyciel Fizyki Gymnazyum Bia-
łostockiego.
»


Przypisy

  1. ^ zapewne chodzi o spadek meteorytu Zaborzika z  maja 1818 roku na Ukrainie; również błędną datę spadku tego meteorytu, 1819 rok podawał czasami Pokrzywnicki w swoich publikacjach!
  2. ^ spadek meteorytu Lixna 12 lipca 1820 roku na Łotwie
  3. ^ Wikipedia – Bacieczki, obecnie dzielnica Białegostoku

Zobacz również

Osobiste